Kolej rzeczy
Śnieg nieubłaganie prószył. Płatki opadały leniwie na grube, białe czapy, pokrywające strzeliste sosny i świerki o solidnych, upstrzonych bielą pniach. Cały las w mgnieniu oka zbielał, zatracając całkowicie ostatnie odcienie zieleni. Ciemne chmury snuły się niechętnie, przysłaniając i tak czarne niebo. Gdzieś z oddali dało się słyszeć rozpaczliwe nawoływanie kruka, który pomstował na ciężkie czasy, nadchodzące wraz z nieprzyjazną porą roku. Nastała zima, sroga, jak to zima, ale tego roku...